

| Brak wydarzeń |
| 22 Maja 2012 |
| Wtorek |
| Imieniny obchodzą: Emil, Helena, Jan, Julia, Krzesisława, Rita, Wiesław, Wiesława, Wisława |
| Do końca roku zostało 224 dni. |






![]() | dzisiaj | 250 |
![]() | wczoraj | 2399 |
![]() | ten tydzień | 4857 |
![]() | poprzedni tydzień | 17504 |
![]() | ten miesiąc | 56117 |
![]() | poprzedni miesiąc | 66073 |
| Wspomnienia ze szkoły |
|
|
|
| Wpisany przez Kinga W. |
|
W życiu każdego człowieka są chwile radości i smutku, chwile o których pamiętamy do końca życia i takie, które szybko mijają. Po skończeniu szkoły średniej zdałam do Liceum Ogólnokształcącego im. Gen. Władysława Sikorskiego, bo tak chcieli moi rodzice. Zresztą nie miałam wielkiego wyboru, jeśli chodzi o szkoły średnie w naszym mieście. Pierwsze miesiące nauki były najgorsze. Nowe twarze, nowi nauczyciele – po prostu koszmar. Jednak z miesiąca na miesiąc coraz bardziej zaczynałam lubić to miejsce. Dzięki temu liceum wyrabiałam własne zdanie, kształtowałam własne wyobrażenie o świecie. Miałam wspaniała klasę i wspaniałych nauczycieli, choć wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wówczas nauczyciele wydawali mi się złośliwi, zadufani w sobie, dla których uczeń nie był człowiekiem, tylko po prostu uczniem. Teraz dopiero wiem, ze to fantastyczni ludzie i że przez te cztery lata nauki byli dla mnie sprzymierzeńcami a nie wrogami. Myślę, że za klika lat, każdy z Was dojdzie do takiego wniosku. Życie dało mi szansę zrozumienia tego, zanim jeszcze zdążyłam skończyć liceum. Parę tygodni przed maturą miałam „drobny” wypadek na basenie w wyniku, którego doznałam kontuzji kręgosłupa. Wszystkie plany wydały mi się skończone, skoro nie miałam wraz z rówieśnikami pisać egzaminu maturalnego. Lecz to właśnie w szpitalu zobaczyłam, jak wielu mam przyjaciół wokół siebie. Zarówno wśród rówieśników jak i nauczycieli, którzy mimo własnych obowiązków, nie zapominali o mnie. Doskonale pamiętam dzień, w którym usiadł opiekujący się mną lekarz i powiedział, że dzwoniła do niego pani dyrektor, pytając czy dobrze się czuję. Poczułam się wtedy taka ważna. Kilka dni później okazało się, że jest szansa abym pisała maturę w „normalnym” terminie, tyle, że w pozycji leżącej. Jeszcze chyba żaden uczeń nie cieszył się, tak bardzo z faktu, że za kilka dni ma pisać maturę. Tak bardzo chciałam znowu wejść do tego budynku szkolnego, zatykać uszy od głośnej muzyki dobiegającej z radiowęzła, dostać „ mandat” za brak obuwia zamiennego. W końcu nadszedł ten wyczekiwany dzień. Dyrekcja zadbała, żebym miała jak najlepsze warunki do pisania, udostępniając mi oddzielna salkę z materacem. Przez cały czas trwania egzaminu nauczyciele troszczyli się o mnie, przychodzili do mojej salki, dopytując czy wszystko jest w porządku. Nigdy nie zapomnę tej życzliwości i troski, którą mi okazali. Ten egzamin pozostanie w mych wspomnieniach na zawsze, nie tylko ze względu na to, że zdawałam go w nietypowy sposób, ale przede wszystkim dlatego, że wtedy dobrze czułam, iż otaczają mnie wspaniali, życzliwi mi ludzie.
Każda z wymienionych tu osób oraz oczywiście Ci nie wymienieni, do których nie udało mi się dotrzeć, mieli wpływ na naszą szkołę – ukształtowali ją taka jaka jest: Znana i ceniona, wspominana po latach ze „łzą w oku”, ale jest to łza żalu, że czasy w niej spędzone odeszły w przeszłość. Pozostaje nam mieć nadzieje, że dzisiejsza szkoła - „dzisiejszy Sikorski” będzie wspominany równie ciepło. |
Szkoła na Facebooku |
Najnowsze informacje
|
||||